Kariera prowincjuszki. Małgorzata Co Koń Wyskoczy (1234-1282)

Małgorzata Samborówna. Czarna Greta, Dzika Łowczyni, Małgorzata Spraengenhest („Co Koń Wyskoczy”) –  to wszystko imiona i przydomki jednej osoby, twardej kobiety-polityka, która, w przełożeniu na współczesne realia, byłaby (  bez większej przesady)  kimś w rodzaju dzisiejszej Angeli Merkel czy Margaret Thatcher.

Obrazek

     Żadna inna z córek dumnego rodu Sobiesławiców, rządzącego Pomorzem w XII i XIII wieku, nie zaszła aż tak wysoko. Małgorzata, późniejsza królowa duńska, przyszła na świat prawdopodobnie około 1234 roku. Córka księcia lubiszewsko-tczewskiego Sambora II  oraz bratanica Świętopełka Wielkiego (którego pomnik autorstwa Wawrzyńca Sampa stoi od kilku lat na gdańskim  skwerze przy ulicy Świętojańskiej) na ziemi rodzinnej przebywała stosunkowo krótko, bo jedynie kilkanaście lat. Była najstarszą z rodzeństwa i choć kobiety, nawet te wysoko urodzone,  nie były w czasach średniowiecza  wymieniane z imienia w dokumentach i ginęły w mgle anonimowości, to Małgorzata na dworze ojca  nabrała zaskakująco dużo doświadczenia, jeśli chodzi o dyplomatyczne strategie i intrygi. Zawarte wtedy znajomości potrafiła, niczym rasowy polityczny gracz, wykorzystać wiele lat później, w innym miejscu i zupełnie innych okolicznościach.

     Miała jedynie 14 lat, gdy w roku 1248 wydano ją za mąż za (ponad dwukrotnie starszego) Krzysztofa, syna króla duńskiego Waldemara i księcia na wyspach Lolland oraz Falster.  I początkowo wydawało się, że świat młodziutkiej księżnej zawęzi się na zawsze do tych dwóch  skrawków lądu u wylotu cieśniny Wielki Bełt. Krzysztof, najmłodszy królewski syn, na pozór nie miał szans na tron, jako, że w kolejce do sukcesji wyprzedzało go dwóch starszych braci. Minęło jednak kilka lat, obaj bracia zginęli, a królem (prawie jak w baśniach o trzecim, najmłodszym synu) został Krzysztof. Królową zaś – jego małżonka, osiemnastoletnia Małgorzata, matka ich pierwszego, trzyletniego wtedy syna, Eryka. Młoda dziewczyna, prowincjuszka na obcym dworze, w szarpanym politycznymi waśniami i intrygami kraju miała prawo czuć się zagubiona, wycofana i bierna. Nic z tych rzeczy  – wydaje się, że właśnie wtedy Samborówna poczuła wiatr w żagle i wreszcie miała okazję ujawnić polityczny zmysł i temperament. Nie była bowiem typem spokojnej, „znającej swoje miejsce” kobiety, której narzuconą rolą było bycie jedynie instrumentem politycznych mariaży. Jeszcze na Pomorzu, jako bardzo młoda dziewczyna, dorobiła się niezbyt pochlebnych ludowych przezwisk jak „Czarna Greta” (prawdopodobnie od ciemnego koloru włosów) czy „Dzika Łowczyni”. Przebywając na dworze stryja Racibora, w Białogardzie w okolicach Łeby, często wybierała się polowania na grubego zwierza. Konno jeździła znakomicie, szybko i brawurowo, a na łowy wyruszała z mężczyznami jak równa z równym. Zapewne dość istotnie odbiegało to od uznanych norm zachowania kobiet w tamtym czasie, stąd ludzka pamięć o niej przetrwała, ewoluując przez lata w mroczną historię o demonicznej  władczyni z piekła rodem – w legendach państw południowego Bałtyku, od Pomorza Gdańskiego po Danię pojawia się bowiem postać ducha królowej, skazanej na wieczną, bezskuteczną pogoń za dzikim zwierzem.

     Tak, czy siak, swą siłę i zdecydowanie mogła pokazać, zasiadając na duńskim tronie. Polityczne wysiłki razem z mężem skierowali w stronę centralizacji władzy i ukorzenia krnąbrnej opozycji, z arcybiskupem Lundu Jakubem Erlandsenem na czele. Krzysztof rządził Danią skutecznie przez lat siedem, po czym zmarł w roku 1259 pozostawiając jako swego następcę najstarszego syna Eryka, zwanego potem Glippingiem. Ponieważ chłopiec miał wtedy jedynie 10 lat, rządy w jego imieniu do czasu uzyskania pełnoletniości sprawowała Małgorzata. Nie było to łatwe zadanie, bo z jednej strony duńscy możnowładcy forsowali swoich kandydatów do tronu, z drugiej zaś arcybiskup Erlandsen nie ustawał w wysiłkach skompromitowania królowej za pośrednictwem najskuteczniejszego średniowiecznego narzędzia – to jest klątwy. Samborównę niewiele to obeszło. Miała już wtedy znaczniej wyżej niż Erlandsen postawionego protektora. Papieżem w latach 1261-1264 był Francuz Jakub z Leodium (dziś Liege w Belgii), znany powszechnie jako Urban IV, ten, który notabene wprowadził oficjalnie święto Bożego Ciała do liturgicznego kalendarza. Tenże Jakub, zanim dostał się na tron Piotrowy był kilkanaście lat wcześniej legatem papieskim na Prusy i Pomorze. Sambor zapewne znał go dobrze, a i Małgorzata musiała się z nim zetknąć. Ten kontakt po latach ogromnie się jej przydał, bo Urban IV zdecydowanie popierał ją przeciw duńskiej kościelnej hierarchii, która szczerze Samborówny nienawidziła. Podobno nawet udzielił Małgorzacie zezwolenia na to by, tron mogły dziedziczyć kobiety. Ostatecznie w 1272 duński hierarcha uległ i wycofał się z życia politycznego.

     Konflikt z miejscowym klerem nie był jedynym problemem „Czarnej Grety”. Małgorzata wielokrotnie angażowała się w konflikty z duńskimi możnowładcami; w trakcie jednej z wojennych wypraw została nawet pojmana w niewolę i przez rok wraz z synem przymusowo przebywała w Hamburgu. Pomógł jej wtedy książę brunszwicki Albrecht, z którym podobno łączył ją ognisty romans. „Podobno” , bo nic pewnego w tej sprawie nie wiadomo. Bardzo trudno oddzielić tu  fakty od legendy…

     Nawet uznanie w latach siedemdziesiątych pełnoletniości Eryka i jego praw do tronu nie osłabiło politycznych ambicji Pomorzanki. Syn zresztą, pozostający pod ewidentnym wpływem dominującej matki, nadal uzgadniał z nią większość swych królewskich decyzji. „Nie udał się Małgorzacie pierworodny, całe życie cechowało go lenistwo.”  – tak napisał o Glippingu Lech Bądkowski w książce „Odwrócona kotwica”.  Czy na pewno? Historia zna wielu władców, nie umiejących długo wyzwolić się z wpływu silnych matek, choćby nasz Zygmunt August, któremu wiele lat zajęło uwolnienie się od despotycznej Bony.

     W końcu Małgorzata postanowiła wyjechać z Danii właściwej i usunąć się do Estonii, wtedy części duńskiego państwa. Z całą pewnością nie była to polityczna emerytura – to Małgorzacie właśnie Rewel (dzisiejszy Tallin) zawdzięcza silny rozwój gospodarczy w XIII wieku i powstanie murów obronnych. Porażka polityczna jej syna Eryka oznaczała wzrost znaczenia duńskiego możnowładztwa i jednocześnie utratę wpływów Małgorzaty. Królowa zamieszkuje w Rostoku i tam w 1282 roku umiera. Pochowana zostaje w kościele klasztoru cystersów w Bad Doberan, gdzie do dziś oglądać można jej nagrobek. To jeden z niewielu wizerunków „Czarnej Grety”. Inny to trzynastowieczna miniatura, przedstawiająca królową na tronie, stanowczym (nakazującym, czy może odmownym) gestem wysuwającą rękę przed siebie. I, pomimo całego średniowiecznego schematyzmu, prawdopodobnie dobrze oddająca charakter i temperament pomorskiej księżniczki, która z prowincjonalnego dworu awansowała na europejski tron.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s